Baza wiedzy
Wiedza z którą warto się zapoznać.
Zebrałem tu materiały, które uważam za szczególnie wartościowe.
Filmy i wywiady
Filmy, wywiady i wystąpienia
Rozmowy i materiały, w których opowiadam o ziołach z Peru, fitoterapii i swoim podejściu do pracy.
Preparaty Ojca Szeligi
Życie dla życia
Z archiwum Wilkakory
Vilcacora okiem prof. Mieczysława Kurasia
Co naukowcy dostrzegli w tej niezwykłej roślinie? Poznaj archiwalną rozmowę z prof. Mieczysławem Kurasiem o badaniach nad Vilcacorą i jej wpływem na procesy zachodzące w komórkach.

Wywiad · luty 2004
VILCACORA — leczy czy wspomaga leczenie?
Ważne: Materiał archiwalny z 2004 roku. Opisuje obserwacje z badań laboratoryjnych na komórkach oraz osobiste opinie rozmówcy. Nie stanowi potwierdzenia skuteczności klinicznej, nie dowodzi, że Vilcacora leczy nowotwory, i nie jest zaleceniem leczenia. W sprawie leczenia skonsultuj się z lekarzem.
Skąd wzięły się u pana profesora zainteresowania antyrakowymi właściwościami roślin?
To sprawa bardzo odległa, bo dotyczy lat siedemdziesiątych. Rozpoczynając swoją pracę na Uniwersytecie Warszawskim w Zakładzie Anatomii i Cytologii Roślin, programowo zajmowałem się badaniem antymitotycznych właściwości roślin, widząc je zawsze w aspekcie antynowotworowym.
Mniej więcej w tym czasie ojciec Szeliga, polski misjonarz w Peru, zaczął interesować się Vilcacorą…
W Warszawie nie miałem szczęścia zetknąć się ani z ojcem Szeligą, ani z Vilcacorą. Za to na Uniwersytecie miałem szczęście dostać się pod opiekę dwu wspaniałych o niezwykłym autorytecie sławnych ludzi: prof. Józefa Szlety i prof. Henryka Teleżyńskiego. To właśnie prof. Szleta ze swoim zespołem rozpoczął fascynujące prace nad ekstraktami roślin, co do których było podejrzenie, że mogą działać przeciwrakowo. Ta wielka pasja poszukiwania “leku na raka” objęła również i mnie. Realizowałem ją w nieco innym aspekcie pod kierunkiem prof. Teleżyńskiego. Po wielu latach okazały się one przydatne również do badania apoptycznych skutków działania ekstraktów Vilcacory.
Czy wśród tej różnorodności potencjalnych onko-statyków znalazły się alkaloidy?
Nie, wtedy nie. Ale później nastąpiła zmiana problematyki badawczej, chociaż w podświadomości ten “bakcyl” tropienia raka pozostał. Może też dzięki niemu, jako jeden z pierwszych badaczy w Polsce, zainteresowałem się tą wspaniałą rośliną jaką jest Vilcacora!
W jakich okolicznościach do tego doszło?
Była to w pewnym sensie potrzeba chwili, a zdarzenie to dosyć dobrze pamiętam, tym bardziej że to już “nowe dzieje”. Odwiedziły mnie w zakładzie dwie studentki trzeciego roku, które w ramach pracy magisterskiej, chciały się podjąć badania antyrakowych właściwości… Vilcacory. Obie bowiem miały podobne doświadczenie z tą rośliną. W domu pierwszej – babcia wyleczyła się z bardzo zaawansowanej choroby nowotworowej, a w domu drugiej – ciocia. W obu były to sytuacje całkowicie beznadziejne, a opinie lekarzy jednoznaczne, że medycyna wyczerpała wszystkie swoje możliwości. Wybawienie przyszło ze strony… Vilcacory.
O innych, podobnych przypadkach dowiedziałem się w różnych kręgach znajomych.
Vilcacory nie znałem nawet od strony botanicznej, a wobec tego i te zasłyszane wiadomości szybko zostałyby zapomniane, gdyby nie niezwykle natarczywe i niewybredne telewizyjne i radiowe komentarze na temat tej rośliny. Ta kontrowersja opinii wydała mi się na tyle dziwną, że nie dawała mi spokoju. Powstał dylemat, kto tu ma rację?
Doszedłem do wniosku, że wobec tak bulwersujących różnic opinii nie można pozostać obojętnym. Wyraziłem zgodę na podjęcie badań, ale pod warunkiem wstępnego eksperymentu. On miał zdecydować o dalszych poczynaniach…
Domyślam się, że zdecydował on na “tak”, a wyniki okazały się co najmniej satysfakcjonujące.
Zgadza się, ale to za słabo powiedziane, stanowczo za słabo. Wyniki badań, które podjęliśmy wstępnie, przeszły nasze najśmielsze oczekiwania! Rezultaty, jakie osiągnęliśmy, były bardzo sugestywne i wyraźne – widoczne dosłownie jak na dłoni! I tak zaczęła się nasza przygoda z Vilcacorą.
Jak to należy rozumieć?
Już w oparciu o wstępne badania wykazaliśmy i potwierdziliśmy to, czego ewentualnie – przy dużej dozie szczęścia – można było się spodziewać, że ekstrakty Vilcacory, przy odpowiednim ich stężeniu, wyraźnie i zdecydowanie hamują aktywność mitotyczną.
Co to znaczy mitotyczna…
Mitoza to podział komórki. Ekstrakty z organów Vilcacory – kory pni, liści i korzeni – w zależności od stężenia, hamują proces podziału komórki. Jest to szczególnie ważne, gdy mamy do czynienia z komórkami nowotworowymi, których istotą jest właśnie intensywne, nieuporządkowane dzielenie się komórek. Oznaczało to zatem, że przy pomocy ekstraktu Vilcacory można będzie zahamować proces nowotworowy.
Jak wyniki tych badań mają się do danych publikowanych w literaturze światowej?
Kiedy przystępowaliśmy do tych badań, szokującą była dla nas olbrzymia ilość publikacji dotyczących chemicznych analiz ekstraktów uzyskanych z różnych części Vilcacory, wykonanych głównie przez austriackiego badacza – Keplingera. Niewielką ich ilość stanowiły publikacje dotyczące efektów badań aktywności biologicznej tych ekstraktów, czyli jak one działają na komórki żywe, w tym głównie rakowe. Aktualnie zaległości te szybko są nadrabiane, a liderem w tej grupie uczonych jest bezsprzecznie prof. dr Yezhou Sheng z Uniwersytetu w Lund (Szwecja). My zaś jesteśmy usatysfakcjonowani faktem, że w pewnym sensie udało się nam Jego badania uzupełnić.
Na czym polegały te uzupełnienia?
W głównej mierze dotyczą one ustaleń sposobu wyhamowania aktywności mitotycznej komórek po działaniu ekstraktów Vilcacory, a w dalszej konsekwencji – wchodzenia tych komórek w tzw. programowaną śmierć komórek, czyli apoptozę. Dr Sheng – jako lekarz – apoptozę potraktował jako ,,cel sam w sobie”, nie zagłębiając się w jej mechanizm. Nam przynajmniej w ogólnym zarysie, mechanizm ten udało się ustalić.
Co zatem wynikło z tych badań?
Wykazaliśmy, że ekstrakt Vilcacory, w zależności od stężenia i czasu działania, hamuje aktywność mitotyczną komórek merystematycznych. Stwierdziliśmy przy tym, że im stężenie jest wyższe, tym zahamowanie podziałów komórkowych jest efektywniejsze. Ale z drugiej strony, jeżeli stężenie ekstraktu jest zbyt małe, to prowadzi do procesu odwrotnego – stymulacji, czyli wzmożenia podziałów komórkowych. Obie reakcje, aczkolwiek przeciwstawne, są niezwykle istotne.
Czy zatem Vilcacora przydatna jest w kuracjach antynowotworowych?
Bezwzględnie tak. Proces nowotworowy polega bowiem na nadmiernym i nieskoordynowanym namnażaniu się komórek rakowych. Nasze badania dowiodły, iż ekstrakt Vilcacory w odpowiednim stężeniu proces ten nawet całkowicie hamuje.
W przypadku działania Vilcacory niezwykle ważne jest i to, iż zahamowanie podziałów komórkowych jest łagodne i nie doprowadza do dezorganizacji, w tym aberracji chromosomów zawierających materiał genetyczny. Jest to bardzo istotne, jeśli zważy się fakt, iż w wyniku aberracji chromosomowych powstających po działaniu niektórych cytostatyków dochodzi do mutacji, które stanowić mogą początek tworzenia się nowotworów wtórnych, a te najczęściej stanowią większe zagrożenie dla chorego niż nowotwór pierwotny. Z naszych obserwacji wynika, iż po podaniu ekstraktu Vilcacory prawdopodobieństwo wznowienia procesu nowotworowego znacznie spada.
Czy wyniki wykazujące zróżnicowane reakcje komórek w zależności od stężenia ekstraktu też są istotne?
Oczywiście. Wynika z nich bowiem, że małe dawki Vilcacory wzmagają aktywność metaboliczną organelli komórkowych – głównie mitochondriów, odpowiedzialnych za przemiany energetyczne w komórce – co z kolei wskazuje na przydatność niskich stężeń Vilcacory w immunostymulacji procesów odpornościowych, w tym także w profilaktyce antyrakowej. Ten szeroki zakres potencjalnych możliwości działania preparatów Vilcacory stanowi nadzwyczajną jej wartość i możliwość bardzo szerokiego terapeutycznego zastosowania.
Czy zróżnicowana reakcja komórek na stężenie Vilcacory nie jest kluczem do zrozumienia immunomodulującego działania Vilcacory? Prof. Yezhou Sheng, z którym niedawno rozmawiałem, zaobserwował niezwykle interesujące zjawisko: ekstrakt Vilcacory wzmacniał komórki zdrowe, natomiast niszczył komórki rakowe, działając wybiórczo…
Pytanie dotyczy dwu zagadnień. Na pierwsze z nich trzeba odpowiedzieć twierdząco. Można być nieomal pewnym, że ten sam czynnik, w zależności od koncentracji, będzie działał bądź stymulująco – pobudzając komórki do wzmożonej odporności – bądź też immunosupresyjnie – obniżając lub całkowicie znosząc ich odporność. Druga część pytania dotyczy najważniejszego wyniku z badań dr Shenga. Wszystkie naukowe wysiłki dotyczące poszukiwania anty-rakowo działającego związku zmierzają do uzyskania leku o tak wybiórczym działaniu, które powodowałoby zabicie komórek rakowych, a pozostawiało bez uszczerbku zdrowe komórki. Wszystkie dotychczasowe poszukiwania były bezowocne. Jeżeli więc wyniki prof. Shenga zostaną potwierdzone w dalszych badaniach laboratoryjnych, a co najważniejsze w badaniach klinicznych, będzie to olbrzymie osiągnięcie. Sprawie tej przyjrzymy się w niedalekiej przyszłości. Zróżnicowana reakcja komórek na różne stężenia Vilcacory niewątpliwie stanowi jedną z największych tajemnic tej rośliny, a dla nas jako badaczy jest źródłem wielkiej fascynacji.
Dlaczego?
Z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że w terapiach antyrakowych coraz większe znaczenie przywiązuje się do profilaktyki, a jak widać, Vilcacora ma tu wielkie możliwości działania; po drugie bardzo intensywnie trwają poszukiwania cytostatyków o wybiórczym działaniu w stosunku do komórek rakowych. Również w tym przypadku Vilcacora może okazać się niezwykle przydatna.
Panie profesorze, czy badania te będą miały swój dalszy ciąg?
Mam nadzieję, że przy dalszej przychylności władz naszego wydziału i uczelni (teraz jest wspaniała, dziękujemy) będą one kontynuowane, a co więcej, marzy się nam, aby nabrały większego tempa i rozmachu, przy szerszej kooperacji z wyspecjalizowanymi, biologiczno-medycznymi placówkami naukowymi. Póki co, to najintensywniej naukowo wspierani jesteśmy przez prof. Krzysztofa Gulewicza z Instytutu Chemii Bioorganicznej w Poznaniu i dr Grażynę Hoser z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Plany i w tym względzie mamy znacznie szersze, ale aby nie zapeszyć, nie będę o nich mówił…
Wróćmy do mechanizmu hamowania aktywności mitotycznej oraz indukcji apoptozy, czyli mechanizmu śmierci komórek badanych testów przy udziale ekstraktu Vilcacory. Mówił pan, że udało się wam ustalić mechanizm tego procesu.
To może powiedziane za dużo, ale tu z satysfakcją muszę stwierdzić, że w tym względzie jesteśmy zupełnie w światowej czołówce, bo nawet wymieniany już prof. Sheng badań tych nie podejmował, ograniczając się do uzyskania ostatecznego efektu działania ekstraktu, czyli apoptozy.
Co więc dotychczas udało się ustalić?
Nie wchodząc w szczegóły, których na razie wolałbym nie ujawniać, mogę stwierdzić, że roztwór ekstraktu Vilcacory zmienia profil syntezy białek w komórce, modyfikując m.in. te, które odpowiedzialne są za prawidłowy rozdział chromosomów, ich rozejście się do biegunów komórki macierzystej i warunkują jej podział na dwie komórki potomne. Tak więc, mimo że komórki macierzyste przygotowane są do podziału – mają bowiem podwójną ilość DNA i chromosomów – do podziału tego nie dochodzi.
Czy to znaczy, że z pańskiego punktu widzenia – z punktu widzenia badacza, który na własne oczy, w okularze mikroskopu tysiące razy widział, jak Vilcacora działa na komórki – Uncaria tomentosa powinna być powszechnie uznana za lek antynowotworowy?
Wszystkie nasze wyniki badań wskazują, że właśnie tak jest. Osobiście jestem głęboko o tym przekonany. Zebraliśmy już wystarczająco wiele dowodów na to, że “ Vilcacora leczy raka”, a w przyszłości – dzięki coraz lepszej konsolidacji biologicznych i medycznych ośrodków badawczych – prawdopodobnie zbierzemy ich jeszcze więcej. Sądzę, że dzień, kiedy w Polsce Vilcacora zostanie zarejestrowana jako lek antynowotworowy, jest już naprawdę bliski i że nasze prace będą istotnym argumentem przemawiającym na rzecz tej jakże istotnej decyzji. Statystyki podają, że co piąty mieszkaniec Polski umiera na raka. Nie pozwólmy na to, by rak nadal nas wyprzedzał!
Rozmawiał dr. Roman Warszewski

Nauka o odżywianiu
Prof. T. Colin Campbell. Człowiek, który postawił pytania o naszą dietę
Od badań nad białkiem i chorobami nowotworowymi po wieloletni projekt naukowy w Chinach. Poznaj historię amerykańskiego biochemika, którego prace zwróciły uwagę na znaczenie codziennego odżywiania i zainspirowały miliony czytelników do spojrzenia na swoją dietę z innej perspektywy.
Od badań nad białkiem do pytań o zdrowie
T. Colin Campbell to amerykański biochemik, który poświęcił kilkadziesiąt lat badaniu związków między odżywianiem a zdrowiem człowieka. Jego zainteresowania naukowe obejmowały między innymi metabolizm białek, działanie substancji rakotwórczych oraz wpływ składników diety na rozwój chorób przewlekłych.
W początkowym okresie kariery pracował również nad problemem niedożywienia dzieci na Filipinach. Badał znaczenie białka w diecie, jednak wyniki kolejnych eksperymentów skłoniły go do stawiania coraz bardziej złożonych pytań.
Czy większa ilość białka zawsze jest korzystna? Czy znaczenie ma jego pochodzenie? I czy sposób odżywiania może wpływać na procesy związane z rozwojem nowotworów?
Te pytania wyznaczyły kierunek wielu późniejszych badań Campbella.
Wielki projekt badawczy w Chinach
Jednym z najważniejszych przedsięwzięć w karierze profesora był międzynarodowy projekt badawczy realizowany we współpracy naukowców z Cornell University, Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz chińskich instytucji naukowych.
Badacze analizowali sposób odżywiania, styl życia oraz występowanie chorób wśród mieszkańców wiejskich regionów Chin.
Szczególne zainteresowanie wzbudzały różnice między populacjami spożywającymi przede wszystkim produkty roślinne a społecznościami, w których dieta zawierała więcej produktów pochodzenia zwierzęcego.
Zgromadzone dane pozwoliły badać zależności między żywieniem, czynnikami środowiskowymi i zdrowiem. Projekt stał się ważnym punktem odniesienia w dyskusjach nad rolą diety w zapobieganiu chorobom przewlekłym.
Warto jednak pamiętać, że badania obserwacyjne pozwalają identyfikować związki między zjawiskami, ale same nie dowodzą, że określony produkt spożywczy jest bezpośrednią przyczyną choroby lub jej wyleczenia.
Książka, która wywołała dyskusję
W 2005 roku ukazała się książka „The China Study”, napisana przez T. Colina Campbella wspólnie z jego synem Thomasem M. Campbellem II.
W Polsce została wydana pod tytułem „Nowoczesne zasady odżywiania”.
Autorzy przedstawili w niej własną interpretację wieloletnich badań oraz argumenty przemawiające za dietą opartą przede wszystkim na pełnowartościowych produktach roślinnych.
Książka zdobyła szerokie grono czytelników i stała się inspiracją dla osób zainteresowanych zmianą nawyków żywieniowych. Wywołała także dyskusje naukowe, ponieważ część wniosków autorów dotyczących produktów zwierzęcych i chorób jest bardziej kategoryczna, niż pozwalają na to dostępne dowody.
Dlaczego prace profesora są dla mnie ważne?
Moje zainteresowanie zdrowiem nie ogranicza się do ziół z Peru. Z biegiem lat coraz większą uwagę zacząłem zwracać także na sposób odżywiania i codzienne przyzwyczajenia.
Właśnie dlatego w mojej Bibliotece znalazło się miejsce na publikacje profesora Campbella. Uważam, że warto poznawać różne podejścia do żywienia i zastanawiać się nad tym, jak nasze wybory mogą wpływać na zdrowie.
Nie oznacza to, że sama dieta rozwiąże każdy problem zdrowotny. Jest jednak jednym z ważnych elementów profilaktyki i świadomej troski o organizm.
Zachęcam Cię do zapoznania się z książkami profesora i samodzielnego poznawania przedstawionych w nich argumentów.
Wacław Kaczor
Biblioteka
Biblioteka
Książki i publikacje zgromadzone przez Wacława — materiały, do których warto wracać przy poznawaniu fitoterapii i ziół.
11 pozycji · przesuń półkę w bok
1–8 z 11 pozycji
Ziołolecznictwo amazońskie i andyjskie
Bóg nam zesłał Vilcacorę
Vilcacora leczy raka
Żyję dzięki Vilcacorze
Ojciec nadziei
Nowoczesne zasady odżywiania
Nowoczesne zasady odżywiania — przepisy
Ukryta prawda
Niskowęglowodanowe oszustwo
Dieta w walce z rakiem
Chroń i lecz swoje serce
Fitoterapia
Fitoterapia i materiały edukacyjne
Przez lata zgromadziłem wiele ciekawych materiałów o ziołolecznictwie, odżywianiu i naturalnych sposobach dbania o zdrowie. Chciałbym podzielić się z Tobą tą wiedzą i zachęcić Cię do odkrywania tematów, które mogą okazać się dla Ciebie interesujące.
- Czym jest fitoterapia
Przez lata zgromadziłem wiele materiałów dotyczących ziołolecznictwa, naturalnych metod wspierania organizmu, odżywiania i zdrowego stylu życia. Część z nich publikowałem już na mojej wcześniejszej stronie. Teraz zebrałem je w jednym miejscu, aby łatwiej było odnaleźć interesujące informacje.
Fitoterapia, czyli ziołolecznictwo, ma długą historię i jest obecna w tradycjach wielu kultur. Szczególnie bliskie są mi rośliny pochodzące z Peru, ale uważam, że wiedzę o ziołach warto poznawać w szerszym kontekście — razem z zagadnieniami dotyczącymi sposobu odżywiania, codziennych nawyków i świadomego dbania o zdrowie.
W tej części dzielę się wybranymi materiałami, przemyśleniami oraz informacjami, które uważam za wartościowe. Zachęcam do ich spokojnej lektury, samodzielnego zgłębiania tematów i krytycznego podejścia do przedstawianych treści.
- Papirus Edwina Smitha
Historia medycyny sięga znacznie dalej, niż mogłoby się wydawać. Jednym z najciekawszych świadectw wiedzy starożytnych Egipcjan jest Papirus Edwina Smitha, powstały około 1600 roku p.n.e., prawdopodobnie jako kopia jeszcze starszego tekstu.
To niezwykły dokument, ponieważ opisuje 48 przypadków urazów, między innymi głowy, szyi i kręgosłupa. Znajdziemy w nim obserwacje objawów, sposoby badania pacjentów oraz próby oceny, czy dany uraz można leczyć. Autor wykazywał zaskakująco rzeczowe podejście do ludzkiego ciała, oparte na obserwacji i doświadczeniu.
Papirus przypomina nam, że ludzie już tysiące lat temu starali się rozumieć przyczyny dolegliwości i szukali sposobów niesienia pomocy. Jest jednym z najważniejszych zabytków wczesnej medycyny, choć dotyczy przede wszystkim chirurgii i urazów, a nie samego ziołolecznictwa.
- Fitoterapia a współczesna medycyna
Rośliny lecznicze towarzyszą człowiekowi od tysięcy lat. Przez pokolenia poznawano ich właściwości, obserwowano sposób działania i przekazywano wiedzę o ich zastosowaniu. Dziś ta wielowiekowa tradycja spotyka się ze współczesną nauką, która pozwala dokładniej badać substancje zawarte w roślinach.
Wiele osób zastanawia się, czy fitoterapia i współczesna medycyna mogą się wzajemnie uzupełniać. Uważam, że warto poznawać oba te podejścia. Niektóre zioła mogą wchodzić w interakcje z lekami, dlatego ich stosowanie wymaga rozwagi.
Szczególnie interesujące jest to, że współczesne badania pozwalają potwierdzać niektóre tradycyjne zastosowania roślin.
W moim podejściu ważne jest świadome poznawanie ziół, ich pochodzenia i właściwości, ale również szacunek dla osiągnięć współczesnej medycyny. Fitoterapia może w określonych sytuacjach stanowić uzupełnienie opieki zdrowotnej, nigdy jednak nie powinna zastępować koniecznej diagnostyki.
- Wprowadzenie
Od wielu lat interesuję się nie tylko ziołolecznictwem, ale również tym, jak nasze codzienne przyzwyczajenia, sposób odżywiania i styl życia wpływają na zdrowie i samopoczucie.
Z biegiem czasu coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że troska o zdrowie nie powinna ograniczać się do szukania pomocy dopiero wtedy, gdy zaczynamy chorować. Równie ważne jest to, co robimy każdego dnia — jak się odżywiamy, odpoczywamy i dbamy o swój organizm.
Dlatego w mojej Bibliotece szczególne miejsce zajmują książki poświęcone zdrowemu odżywianiu i świadomemu stylowi życia. Chciałbym zachęcić Cię do poznania tych materiałów i samodzielnego zastanowienia się, jakie zmiany mogą być wartościowe również dla Ciebie.
- Myśl, którą kieruję się od lat
„Proszę pamiętać, że w zasadzie nie ma skutecznego leczenia chorób bez zmiany trybu życia i odpowiedniej diety”.
— Wacław Kaczor - Skąd nazwa „Kodeks zdrowia”?
Nazwą tą określam zbiór zasad i wskazówek, które uważam za szczególnie ważne w codziennej trosce o zdrowie. Nie jest to gotowa recepta odpowiednia dla każdego, lecz zaproszenie do spojrzenia na swój organizm i własne nawyki z nieco szerszej perspektywy.
Wiele inspiracji znalazłem w publikacjach dotyczących odżywiania, profilaktyki zdrowotnej i związku między stylem życia a rozwojem chorób.
- Myśl przewodnia
Bliskie jest mi przypisywane Hipokratesowi powiedzenie:
„Jesteś tym, co jesz. Każda choroba ma swoją przyczynę”.
Przypomina mi ono, jak istotne znaczenie mogą mieć nasze codzienne wybory. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie problemy zdrowotne wynikają z diety, ale wierzę, że warto świadomie przyglądać się temu, co jemy i jak żyjemy.
- Prof. Colin Campbell i książki o odżywianiu
Wśród autorów, których publikacje chciałbym Ci przybliżyć, znajduje się profesor T. Colin Campbell — amerykański biochemik i badacz żywienia.
W mojej Bibliotece znajdziesz między innymi książki Nowoczesne zasady odżywiania, Nowoczesne zasady odżywiania — przepisy, Ukryta prawda oraz Niskowęglowodanowe oszustwo.
Zachęcam do zapoznania się z tymi publikacjami. Nawet jeśli nie ze wszystkimi przedstawionymi w nich poglądami się zgodzisz, mogą stać się inspiracją do dalszego poszerzania wiedzy.
Poznaj historię profesora
Zajrzyj do mojej Biblioteki i poznaj książki, które wybrałem.
Opisy poszczególnych ziół znajdziesz na stronie Zioła z Peru.
Przejdź do ziół